And he was out on the town
Profile

energiczna, żywiołowa, szczera, buntowniczka, ma słabość do mężczyzn, czekolady miętowej, kokosu, jabłek, truskawek, teatr, siatkówka, muzyka, książki, jazz, grafika komputerowa, fotografia, artystko-autystka, próbująca znaleźć sposób na wyrażenie własnych emocji, potencjał, chęć walki, nie wie, czego chce, ale wie, czego nie chce, kochanica króla, pstro.

Links

nasza-klasa

deviantart

lastfm

archivum

layout

szablon został wykonany przeze mnie. wszelkie prawa autorskie zastrzeżone! szablon przystosowany do rozdzielczości 1024x786 oraz Mozilli. zdjęcie zapożyczone od tej pani. za jej wenę artystyczną - bardzo dziękuję.
dgg

Metal Time

poniedziałek, 23 sierpnia 2010 20:08:29
nareszcie nastał czas na nową notkę..jee!
mam ochotę podsumować Metal Time, a więc..
spóźniłyśmy się dobre 5 godzin, ale podobno nic nie straciłyśmy. z tego co słyszałam na początku była marna zabawa. no i dobrze!
w autobusie poznałyśmy panienkę, co tak jak my była spóźniona. pogadałyśmy, pośmiałyśmy się a pan kierowca wysadził nas praktycznie przed samą bramką. poczekałyśmy jeszcze chwilę na znajomych znajomej i weszłyśmy..
plan był taki, że szukamy naszej ekipy, a następnie dzielimy się na grupy: połowa idzie w pogo, połowa po piwo. z planów, jak to często bywa, nici wyszły. ekipy nie znalazłyśmy, pogo było słabe, więc zabrałyśmy się z nowymi znajomymi na piwo. piwo na krawężniku - wyborne. popijając tak to zacne piwo z puszki (żałowałam, że nie mam chociażby plastykowego kubeczka :p) niechcący natknęliśmy się na NASZĄ ekipę. ekipę ? z ponad 7 osób, które rzekomo miały być, zrobiły się zaledwie dwie. no cóż.. grunt, że mieli namiot. ^^
a potem co ? a potem moje upragnione pogo, na które czekałam cały dzień. przyszykowałam się psychicznie, fizycznie i ogólnie a tu.. dupa. jak zobaczyłam co się dzieje pod sceną..tych kolesi po metr 90 i wszyscy w glanach to.. to mi się odechciało. może gdybyśmy wszyscy nie zalatywali tak piwskiem to bym się skusiła. ale, ale! to nie koniec, bo mnie niechcący pewien młody człowiek z groźnym wyrazem twarzy i burakiem cukrowym (tak, burakiem właśnie!) w łapsku wciągną w ten taniec śmierci. ledwo się wyrwałam..i tak mam podbite oko -_-.
koncert skończyły się około 3.00 nad ranem, a potem było after. ekipa się porozchodziła, ja znalazłam się z kilkoma typami i gitarą przy jakimś namiocie. i teraz taki mały paradoks czy jak to zwać.. na koncercie praktycznie w całości black metalowym graliśmy, uwaga, punkowe standardy! nagle też w zasięgu mojej ręki znalazły się tanie wina.. i impreza. także kolegów mam zacnych..
nastała 5.00 rano, trza iść się choć chwilę przekimać. kimanie było w iście rock n' rollowym stylu. 4 osobowy namiot, a w nim całe 7 osób. yeah, nie ma to jak 6 luda leży na tobie..spania była co niemiara, aż 20 min! a następnie śniadanie! burak z chlebem czy jak to woli.. chleb z burakiem.

czyli tak.. wróciłam zmarnowana jak cholera, ale z uśmiechem na twarzy. emocje we mnie buzowały jeszcze dzisiaj rano. nie obyło się bez skinów i kilku zatargów, ale generalnie.. za rok możecie się mnie tam spodziewać! :D
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii

pierwsza!

niedziela, 15 sierpnia 2010 11:51:18
okej, więc coś się kończy, coś zaczyna..
także ja dzisiaj zaczynam z nowym blogiem, aby podzielić się z innymi przeżyciami, a może po prostu mam potrzebę się wypisać.
na samym początku zaznaczę, że jestem przeciętną, szarą osobą z nieprzeciętnymi pomysłami. jak większość, chciałabym ażeby ludzie postrzegali mnie jako nadzwyczaj orygnalną dziewczynę i tak dalej. no, ale cóż..wcale tak nie jest. ja natomiast codziennie wkręcam sobie, że jednak, owszem, jest tak..
mieszkam w małym mieście, z którego chętnie bym uciekła. i ucieknę! nie mam pomysłu na przyszłość. jestem mała, mam niebieskie oczy, blond czuprynę i kocham AC/DC. nie palę (bo to zabije, a po drugie mam życiową traume ^^'), ale za to nie odmawiam sobie szklaneczki czegoś mocniejszego.
kilka miesięcy temu rozpływałam się w smaku whiskey..teraz już nie.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii